Czasem czuję się taka bezsilna. Nie wiem czy ty też tak masz. Takie wrażenie, że już w zasadzie nie wiesz dokąd zmierzać, co robić. I choć bywa, przez większość Twego czasu, że wiesz, chcesz i umiesz… To pod koniec i tak już nie masz pojęcia. To jest bardzo smutne, być taką osobą. Nie odczuwasz żadnych inicjatyw, gestów. Impulsów pchających Cię do przodu. Po prostu dostrzegasz bezsens i tracisz motywację. Masz już dość. Męczy Cię brnięcie prosto do kolejnej kropki, a rzeczy, które wydawały Ci się wartościowe, Twoje marzenia… już nie jesteś pewien, czy są Twoimi marzeniami. Też tak masz?

  Nie wiesz czy osiągniesz to co chcesz, ani czy naprawdę tego chcesz. Po prostu bezsens. Starasz się odtwarzać szczęście, które chwilowo zatraciłeś. Rano obudzisz się i już nie będziesz pamiętać. Ale potem znowu się to zacznie i znowu będziesz myśleć, że to zbyt skomplikowane i niepewne, nie uda Ci się tego osiągnąć. Bo tak już masz.

  Ludzie mają skłonność do zapętlania się w różnych rzeczywistościach. Czy to tylko ja? W tych pętlach kłębią się ich uczucia, nadzieje. Budują sobie różne światy w których się na chwilę, dłuższą czy krótszą, zanurzają aby potem wyskoczyć i poczuć chłód atmosfery znajdującej się poza ich galaktykami. Brakuje tu powietrza, dlatego wskakują do nowej rzeczywistości i tak przez cały czas.

  A ja tkwię poza rzeczywistością. Wiem o tym, bo czuję ból. Dlatego chowamy się we własnych galaktykach, żeby nie cierpieć.
   Ale potem przychodzi motywacja. Nagle w jednym momencie coś się zmienia i ja też się zmieniam. Dostrzegam cel i on nadaje wszystkiemu sens. W moim przypadku jest nim aktorstwo. Nie chodzi mi tutaj o sławę czy jakieś związane z prestiżem zaszczyty, tylko o samą możliwość grania. Mam świadomość tego, że może mi nie wyjść… Ale dlaczego miałoby się nie udać, skoro ta pasja jest chyba jedyną rzeczą, która utrzymuje mnie na powierzchni? W ten sposób mogę sobie mówić, że moje działania nie są bezpodstawne, przecież zmierzam w określonym kierunku. Wtedy mój dzień staje się produktywny, a ja zasypiam ze świadomością, że chcę się obudzić następnego ranka – i działać! Mogę godzinami próbować osiągnąć zamierzony efekt, wypisywać uwagi na temat gry aktorskiej, czy chociażby ćwiczyć mój język, starać się osiągnąć płynność w każdym z wymienionych aspektów. To daje mi radość i pomimo tego, że czasem odczuwam frustrację (przecież nie zawsze wychodzi idealnie), czuję, że to jest ta galaktyka w której chcę istnieć.

  Należy znaleźć swoją pasję, bo jeżeli jest ona prawdziwa, to z czasem stanie się czymś więcej – życiem. Jeżeli nie mamy takiego swojego promyczka, światełka w tunelu, to popadamy w monotonię, która w żadnym przypadku nie jest przyjemna, więc naturalną rzeczą jest to, że chcemy ją zakończyć. Warto też zadbać o to, aby ten promyczek nie był czymś kompletnie niezależnym od nas, bo wtedy tracimy kontrolę i zaczynamy panikować. To z kolei często prowadzi do załamania. Ale należy próbować, bo wierzę, że to uczyni nas szczęśliwymi. Mnie… i Ciebie. Bo tak już mamy 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s