Niemożność

Mam czasem takie dni, podczas których muszę ze sobą walczyć by cokolwiek zrobić. Myśli mi się kotłują, walcząc o uwagę, bądź przeciwnie, wpadam w marazm, niemożność, nic mi nie przychodzi do głowy. Bardzo długo szukałam metody walki z tym stanem. Coś co zagrzeje mnie do dalszej szarpaniny z życiem, by dało mi więcej. Czasem w lekkiej niemożności pomaga mi słuchanie muzyki. Kilka utworów, moich ulubionych pMam czasem takie dni, podczas których muszę ze sobą walczyć by cokolwiek zrobić. Myśli mi się kotłują, walcząc o uwagę, bądź przeciwnie, wpadam w marazm, niemożność, nic mi nie przychodzi do głowy. Bardzo długo szukałam metody walki z tym stanem. Coś co zagrzeje mnie do dalszej szarpaniny z życiem, by dało mi więcej. Czasem w lekkiej niemożności pomaga mi słuchanie muzyki. Kilka utworów, moich ulubionych, powoduje, że więcej się chce. Jednak gdy stan umysłu dalej nie daje się opanować muszę się chwytać innych metod. Na pewno oglądanie filmów nie pomaga, jest to zbyt bierne zajęcie. Gdy obejrzę coś w takim stanie, niczego nie zapamiętuje, nie przeżywam obrazu. Często jeszcze badziej mnie to zniechęca. Lubię napisać wtedy do Diak, jeśli jest dostępna, to naprawdę daje kopa do działania. Przytulenie się do bliskiej osoby też jest dobrym pomysłem, wtedy zaczynam chociaż trochę rozumieć po co żyję. Niestety bardzo często ten stan dotyka mnie, gdy nikogo nie ma w domu, wracam zmęczona po pracy, lub budzę się nie mając przy sobie nikogo. Najgorszym pomysłem jest zostanie w łóżku. Wtedy głowa coraz bardziej boli, pękając w szwach. Dużo lepszym działaniem jest zwleczenie się z posłania i zaparzenie herbaty. To działa kojąco, gdy usiądę z gorącym kubkiem, poczuję specyficzną gorzkość na języku i popatrzę przez okno na świat. Najlepiej zaśnierzony. Ale to wystarcza tylko na chwilkę, muszę działać. Bardzo dobrym pomysłem jest zabranie planu dnia, a jak go nie zrobiłam, planu tygodniowego i zobaczenie, do czego w tym momencie mam dążyć. To daje poczucie celu, trochę przytłumia wszechogarniającą bezsensowność.

Wtedy najlepiej wybrać zadanie, które nie wymaga myślenia i zbytniego skupienia. Sprzątanie, mycie garnków, spokojne ćwiczenia, na przykład joga. I uczestniczyć w tym całą sobą. Każdą cząstką ciała czuć dotyk wody, szorstkość podłogi, swój oddech. Takie zakotwiczenie w rzeczywistości, bardzo często, dla nas marzycieli i podróżników po światach fantastycznych jest niezbędne. Inaczej odlecimy na skrzydłach własnej wyobraźni.

~Bellatora

Advertisements

Galaktyki

Galaktyki

Czasem czuję się taka bezsilna. Nie wiem czy ty też tak masz. Takie wrażenie, że już w zasadzie nie wiesz dokąd zmierzać, co robić. I choć bywa, przez większość Twego czasu, że wiesz, chcesz i umiesz… To pod koniec i tak już nie masz pojęcia. To jest bardzo smutne, być taką osobą. Nie odczuwasz żadnych inicjatyw, gestów. Impulsów pchających Cię do przodu. Po prostu dostrzegasz bezsens i tracisz motywację. Masz już dość. Męczy Cię brnięcie prosto do kolejnej kropki, a rzeczy, które wydawały Ci się wartościowe, Twoje marzenia… już nie jesteś pewien, czy są Twoimi marzeniami. Też tak masz?

  Nie wiesz czy osiągniesz to co chcesz, ani czy naprawdę tego chcesz. Po prostu bezsens. Starasz się odtwarzać szczęście, które chwilowo zatraciłeś. Rano obudzisz się i już nie będziesz pamiętać. Ale potem znowu się to zacznie i znowu będziesz myśleć, że to zbyt skomplikowane i niepewne, nie uda Ci się tego osiągnąć. Bo tak już masz.

  Ludzie mają skłonność do zapętlania się w różnych rzeczywistościach. Czy to tylko ja? W tych pętlach kłębią się ich uczucia, nadzieje. Budują sobie różne światy w których się na chwilę, dłuższą czy krótszą, zanurzają aby potem wyskoczyć i poczuć chłód atmosfery znajdującej się poza ich galaktykami. Brakuje tu powietrza, dlatego wskakują do nowej rzeczywistości i tak przez cały czas.

  A ja tkwię poza rzeczywistością. Wiem o tym, bo czuję ból. Dlatego chowamy się we własnych galaktykach, żeby nie cierpieć.
   Ale potem przychodzi motywacja. Nagle w jednym momencie coś się zmienia i ja też się zmieniam. Dostrzegam cel i on nadaje wszystkiemu sens. W moim przypadku jest nim aktorstwo. Nie chodzi mi tutaj o sławę czy jakieś związane z prestiżem zaszczyty, tylko o samą możliwość grania. Mam świadomość tego, że może mi nie wyjść… Ale dlaczego miałoby się nie udać, skoro ta pasja jest chyba jedyną rzeczą, która utrzymuje mnie na powierzchni? W ten sposób mogę sobie mówić, że moje działania nie są bezpodstawne, przecież zmierzam w określonym kierunku. Wtedy mój dzień staje się produktywny, a ja zasypiam ze świadomością, że chcę się obudzić następnego ranka – i działać! Mogę godzinami próbować osiągnąć zamierzony efekt, wypisywać uwagi na temat gry aktorskiej, czy chociażby ćwiczyć mój język, starać się osiągnąć płynność w każdym z wymienionych aspektów. To daje mi radość i pomimo tego, że czasem odczuwam frustrację (przecież nie zawsze wychodzi idealnie), czuję, że to jest ta galaktyka w której chcę istnieć.

  Należy znaleźć swoją pasję, bo jeżeli jest ona prawdziwa, to z czasem stanie się czymś więcej – życiem. Jeżeli nie mamy takiego swojego promyczka, światełka w tunelu, to popadamy w monotonię, która w żadnym przypadku nie jest przyjemna, więc naturalną rzeczą jest to, że chcemy ją zakończyć. Warto też zadbać o to, aby ten promyczek nie był czymś kompletnie niezależnym od nas, bo wtedy tracimy kontrolę i zaczynamy panikować. To z kolei często prowadzi do załamania. Ale należy próbować, bo wierzę, że to uczyni nas szczęśliwymi. Mnie… i Ciebie. Bo tak już mamy 🙂

Fascynacja

Chyba każdy przechodził ten stan. Przeczytaliśmy lub obejrzeliśmy dzieło pewnego człowieka i… zafascynował nas. Zapragnęliśmy się czegoś o nim dowiedzieć. Bardzo często stojąc przed dziełem malarskim, architektonicznym lub rzeźbiarskim mam nieodparte wrażenie, że rozumiem zamysł, czuję myśl jaką kierował się artysta. Osoba kształtująca widziane piękno staje mi się nagle bliska, warta poznania, myśląca tak jak ja.

Oczywiście kwestia filmu jest jeszcze bardziej prosta. Tu nawet nie muszę sobie twórcy wyobrażać, on stoi przede mną ukryty za cienką warstwą szkła. Emocje są widoczne, czasem w przypadku aktorów o wyższym kunszcie nawet namacalne, a jeśli dodamy do tego osoby genialnego scenarzysty i reżysera! Powietrze jest aż ciężkie od przeżywanych wzruszeń. Jednak film jest sztuką bardzo sugestywną, oddziałuje na nas dzięki narządom słuchu i wzroku, czym żadna inna sztuka (prócz filmowi pokrewnych jak teatr czy performance) nie może się poszczycić. A nawet mimo tego ułatwienia, jest niewiele filmów, które są naprawdę arcydziełami. Taki jest już charakter sztuki, człowiek musi stworzyć mnóstwo miernoty, by z ogółu wyłoniło się kilka wyjątkowych dzieł. Tak należy to traktować. A nawet czasami wśród dzieł uznanych za przeciętne przez ogół, możemy znaleźć coś bliskiemu nam, a przez to wyjątkowego.

Przez niezwykłą sugestywność i w wielu przypadkach prostość filmu, większość osób jest w dzisiejszych czasach zafascynowana właśnie aktorami. To oni wiodą prym, zaraz obok gwiazd muzyki i starym tworem, pod nową nazwą tzn. celebrytami. Popularność myślicieli, pisarzy oraz artystów sztuk plastycznych opiera się w głównej mierze na potędze filmu. W zbiorowej świadomości pojawia się nazwisko przedstawicieli tych profesji, gdy pojawia się ekranizacja ich dzieła lub biografii. Popularność komiksu w ostatnich latach również opiera się na potędze dziesiątej muzy. Oczywiście zjawisko nie jest do końca negatywne, jeśli prowadzi do fascynacji i bliższego poznania z innym rodzajem sztuki niż film.

Pomijając ten długi wstęp, przechodzę do listy osób których sztuka w szczególny sposób mnie zafascynowała, niepełnej, ale w kolejnych wpisach możliwie uzupełnianej.

-Olga Boznańska – w jej dziełach czuć niesamowitą melancholię i tajemniczość, w niektórych okresach twórczości jej obrazy charakteryzowały się pociągającą miękkością kolorów.

– Wasilly Kandinsky – po prostu kolorystyka, podczas gdy niektóre dzieła abstrakcyjne są niesamowicie depresyjne i momentami bezsensowne, ten zdolny rosjanin potrafił przenieść na płótno kolory przepięknie, energicznie współgrające ze sobą.

– Caravaggio – gra światła i cieni w najdoskonalszym wymiarze, a w dodatku emocje na twarzach postaci, ich grymasy są oddane w sposób doskonałe.

-Fałat – kocham śnieg, a malowane przez niego pejzaże zimowe są niesamowite!